"Czy budząc się w innym miejscu, o innym czasie, można obudzić się jako ktoś inny?"
Pierwsze przebudzenie.
Nie jestem w domu, to nie moje łóżko, nie mój sufit. Chyba nawet nie moje ciało. Boże... co za kac - więcej nie piję.
Oto pierwsze myśli, które mnie nawiedziły. Niewiele myśląc, nawet nie będąc zdolnym do przeanalizowania sytuacji usnałem znowu.
Drugie przebudzenie.
Czy nadal śniłem? Tak bardzo nie chciałem, żeby to było prawdą, że uwierzyłem fałszywie w senne realia. Testy rzeczywistości mówiły co innego ale umysł odmówił racjonalnego podejścia. Zacząłem analizować - jest jasno, jestem nagi od pasa w dół, leżę na korytarzu, jestem przywiązany do łóżka na za kostki i nadgarstki a podniesienie głowy kosztuje wiele wysiłku. A więc śnił mi się szpital, dobrze, pobawmy się więc. Szybko dotarło do mnie jednak, że ten świat jednak jest realny, nie poddawał się żadnym modyfikacjom. Musiałem udać się do łazienki, poprosiłem więc przechodzącego obok faceta aby mnie rozwiązał. Zapytał czy będę już grzeczny...
Wróciłem i poszedłem spać po raz kolejny aby nie oddać się panice.
Trzecie przebudzenie.
Obudziła mnie pielęgniarka, był czas śniadania. Dowiedziałem się, że dziś przenoszą mnie na salę obserwacyjną abym nie zagradzał przejścia, oraz o tym, że przespałem 2 dni i nic przez ten czas nie jadłem. Poszedłem na stołówkę, po krótkim posiłku pobiegłem do toalety ujrzeć dania jeszcze raz w drodze powrotnej z żołądka. Miałem już na sobie spodnie. Brakowało mi paska, sznurówek w butach, zegarka, dokumentów, portfela i telefonu. Poczułem się straszliwie zagubiony, nie wiedziałem gdzie się umieścić na mapie Polski, jaki był dzień, jaka data ani jaka godzina, rozpaczliwie szukałem więc czegokolwiek, co chociaż da poczucie normalności. Znalazłem 3 ostatnie papierosy zgniecione w kieszeni, była tam palarnia więc miałem chwilę aby się zastanowić. Po drodze zauważyłem mini biblioteczkę, postanowiłem więc wziąć coś stamtąd aby się nie poddać. Pierwszy uśmiech - na widok książki "Na zachodzie bez zmian". Dziękuję Magdo, gdyby nie Ty pewnie bym nawet na nią nie spojrzał. Miałem aż nadmiar czasu do czytania, dni straszliwie się dłużyły - od posiłku do posiłku, noce były niemal bezsenne przez problemy oddechowe Mariusza, któr leżał na łóżku obok.
Po dwóch dniach zostałem przeniesiony na salę ogólną, dopiero wtedy zacząłem się aklimatyzować. Nie pamiętam jak miał na imię pierwszy współlokator, przez następny tydzień pobytu nie zamieniłem z nim ani słowa, nigdy nie opuszczał pokoju zajęty całkowicie tworzeniem łabędzi z papieru. Drugim był dobrze prosperujący budowniczy, właściciel firmy montującej instalacje klimatyzacyjne. Andrzeja zniszczył alkohol.
Tam człowiek może się przekonać jak może wyglądać naprawdę złe życie. Przykład Michała - młody chłopak wykończony narkotykami. Chłop jak dąb, postawny, wysoki... ślinący się nieustannie i opuszczający łóżko tylko na fajkę i posiłek, mówiący niespójnie i piekielnie powoli...
Hrabia - człowiek, któremu nic nie odpowiadało, wieczny malkontent, ponoć od początku pobytu maltretował jedną książkę - Iliadę - i nie mógł jej sprostać.
Maciej i Mateusz - młodzi ludzie, amator wyścigów samochodowych i muzyk, alkoholicy. Wiecznie grający w karty w palarni i prześladujący Rudego za jego kradzież papierosów.
Mini społeczność, dość hermetyczna ale w większości przyjazna i niegroźna. Nie dziwię się ludziom bezdomnym, którzy robią coś złego tylko po to, aby tu przetrwać zimę, pooglądać telewizję i zjeść coś ciepłego. Tak też wyglądał mój sylwester - zamiast pocałunku, równo o 12 napiłem się bezalkoholowego szampana i wszyscy spotkaliśmy się w palarni składając sobie życzenia (nie we wszystkich przypadkach noworoczne...)
Cieszę się mimo wszystko, że wyszedłem.
~~~~~~
Epikryza:
20-letni mężczyzna, kawaler, do tej pory nie leczony psychiatrycznie. Przyjęty po tym, jak po wypiciu alkoholu zaczął zachowywać się dziwacznie, stał się pobudzony, agresywny, wypowiadał niezrozumiałe treści świadczące o doznaniach psychotycznych. Wywiad narkotykowy oraz multitest - negatywne. Na oddziale początkowo pobudzony, agresywny słownie, wypowiadający groźby pod adresem personelu, wymagał zabezpieczenia mechanicznego. Po kilku godzinach uspokoił się, nawiązał logiczny, rzeczowy kontakt, urojeń nie wypowiadał, zaprzeczał halucynacjom, pozostał w pogodnym nastroju, żywy i dostosowany afektywnie. Okres upojenia pokryty całkowitą niepamięcią. Wypisany wobec braku wskazań do dalszej hospitalizacji.

brak kategorii (19)
wszystkie (19)